Na www.zmierzch.zjawa.com można odszukać potrzebne informację z książek jak i filmów z cyklu Zmierzch.


()()
_(``)
@(____) Dziękuję za odwiedzanie mojej strony.
Reklamy


SAGA ZMIERZCH

Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie, Przed świtem.
Przeczytaj i obejrzyj wszystkie!


Cytaty:
A niech cię, dziewczyno! Wpędzisz mnie do grobu.
- Jesteś niezniszczalny.
- Może i w to nawet wierzyłem, ale później poznałem ciebie!




'' -Nienawidzę cię Black!
- To dobrze, w końcu jakieś gorące uczucie.
- Ja ci dam gorące uczucie, zamorduje cię w efekcie, ot co''




-wyjdz za mnie
-mam zaledwie 18 lat!
-a ja mam zaledwie 110, pora sie ustatkować




"(...)Mimo to sięgnął jednocześnie do tylniej kieszeni dżinsów i wyciągnął z niej zawiązany rzemieniem, luźno pleciony woreczek z wielobarwnego materiału. Położył mi go na dłoni.
- jest śliczny- powiedziałam- dziękuje.
Westchnął.
- Bella, prezent jest w środku..."




Moje serce nie bije od niemal dziewięćdziesięciu lat, ale kiedy wyjechałem, nagle przypomniałem sobie o jego istnieniu, a raczej uświadomiłem sobie, że go nie ma. Poczułem się tak jakby je wyrwano. Jakbym zostawił je tu, przy Tobie...




- Isabello Swan - Spojrzał na mnie spoza zasłony swoich nienaturalnie długich rzęs. Jego złote oczy przepełniała czułość, ale jednocześnie udawało mu się świdrować mnie wzrokiem.
- Przyrzekam kochać cię przez całą wieczność - każdego dnia wieczności z osobna. Czy wyjdziesz za mnie?
....
- Tak.
- Dziękuje.
Wziął mnie za rękę i pocałował każdy z opuszków moich palców, a potem należący od teraz do mnie pierścionek.
***

- ...wyjdź za mnie
- Czy ten żart ma jakąś puentę?
- Bello, ranisz moje ego... proszę cię o rękę a ty myślisz że to żart?


- Wyjaśnisz mi, co zrobiła Alice, aby zagłuszyć przed tobą swoje myśli?
- Tłumaczyła słowa do "Gloru, glory hallelujah" na arabski. A kiedy skończyła zaczęła od nowa, tyle że przeszła na hebrajski język migowy.


- No cóż... - Przerwał, a potem wyrzucił z siebie szybko: - Doszedłem do wniosku, że skoro i tak skończę w piekle, to mogę po drodze zaszaleć.
(...)
- Słuchaj, nie mam zielonego pojęcia, o co ci chodzi - oświad­czyłam w końcu odważnie.
- Wiem. - Znowu się uśmiechnął, a potem nagle zmienił temat. - Myślę, że twoi znajomi mają mi za złe, że cię im podkradłem.
- Jakoś to przeżyją. - Czułam na plecach ciekawskie spojrze­nia całej paczki.
- Mogę cię już im nie oddać - powiedział ze złowrogim bły­skiem w oku.
Przełknęłam głośno ślinę.


- Nie przejmuj się - szepnął mi do ucha - Gdybym mógł śnić, śniłbym tylko o tobie. I nie wstydziłbym się tego.




- Lew zakochał się w jagnięciu,

- Biedne, głupie jagnie,

- Chory na umyśle lew masochista''



- Chodzisz z Edwardem Cullenem?- zagrzmiał
- Myślałam, że lubisz Cullenów.
- Jest dla Ciebie za stary!- zaprotestował Charlie.
Nawet nie wiedział jak trafna jest jego uwaga.
- Oboje jesteśmy z tego samego rocznika.
- Czekaj... - Charlie zamyślił się. - To który jest ten Edwin?
- Edward, nie Edwin, jest najmłodszy z całego rodzeństwa. To ten rudy.




-Żegnaj, Bello - powiedział Edward łagodnie.
- Zaczekaj! - wykrztusiłam, wyciągając ku niemu ręce.
Podszedł bliżej, ale tylko po to, żeby chwycić mnie za nadgarstki i przycisnąć moje dłonie do tułowia. Nachyliwszy się nade mną, musnął wargami moje czoło. Odruchowo przymknęłam powieki.
- Uważaj na siebie - szepnął. Od jego skóry bił chłód.




- Śpij skarbie. Niech ci się przyśni coś miłego. I nie przejmuj się- tylko ty obudziłaś moje serce. Już na zawsze będzie należeć tylko do ciebie. Śpij, moja jedyna miłości.




Pocałował mnie w czoło.
- Tak się cieszę, że wróciłeś.
- Uwielbiam do Ciebie wracać.
- Uwielbiam Cię witać.




Obdarzał mnie uśmiechami tak długo, aż wreszcie poddałam się z gniewnym mruknięciem.
- Czyli już nic nie wskóram. Nie prześpisz się ze mną. dopóki się nie pobierzemy.
- Z technicznego punktu widzenia nigdy się z tobą nie prześpię.
Wywróciłam oczami.
- Świetny dowcip.




- Nie martw się, już niedługo wrócę, żebyś za bardzo sie nie stęskniła.
Zaopiekuj się moim sercem - Zostawiłem je przy Tobie.




Przysunąwszy się odrobinę bliżej, zaczęłam wodzić opuszkami palców po konturach jego przedramienia. Trzęsła mi się ręka - byłam pewna, że to zauważy.
- Mam przestać? - upewniłam się, bo zamknął powieki.
- Nie - odparł, nie otwierając oczy. - Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, co czuje, gdy tak robisz.- westchnął.



- Boże! - wykrzyknęłam
- Co?
- Och... nic. Wszystko
- Co dokładniej? - spytał spięty
- Ty mnie kochasz!
- Oczywiście, że cię kocham. Kocham jak wariat.




- Isabello - wymówił starannie moje imię, wolną dłonią mierzwiąc mi pieszczotliwie włosy. Gest ten był tak swobodny, ze przeszedł mnie dreszcz. - Bello, nie potrafiłbym żyć z myślą, że pomogłem ci zejść z tego świata. Nawet nie wiesz, jak mnie ta wizja prześladuje. - Spuścił oczy ze wstydem. - Twoje ciało, blade, zimne, nieruchome...Już nigdy nie miałbym zobaczyć twoich rumieńców i tego błysku intuicji w oczach, gdy się domyślasz prawdy...Nie tego bym nie zniósł - Spojrzał na mnie z wykrzywionym bólem - Jesteś dla mnie najważniejsza. Jesteś najważniejszą rzeczą w całym moim życiu.



- Isabello Marie Swan – wyszeptał Edward z bardzo tajemniczą miną. Sprawiał wrażenie bliskiego obłędu. – Czy naprawdę wierzysz, że prosiłem Volturi o śmierć, ponieważ gryzło mnie sumienie?
- A nie? – wykrztusiłam zdenerwowana
- Owszem, miałem wyrzuty sumienia. Ogromne. Tak ogromne, że nie potrafiłabyś sobie wyobrazić ich mocy.
- No to, co się nie zgadza? Nie rozumiem.
- Bello. – W oczach Edwarda płonął ogień, ale zachowywał spokój. – Pojechałem do Volterry, ponieważ sądziłem, że nie żyjesz. To, czy przyczyniłem się do Twojej śmierci, czy nie, nie było najistotniejsze. Oczywiście, popełniłem poważny błąd, nie potwierdzając u Alice tego, co przekazała mi Rosalie, ale przecież zadzwoniłem do was do domu i Jacob powiedział, że Charlie jest na pogrzebie. Kto jeszcze mógł umrzeć? Jak wysokie jest prawdopodobieństwo takiego zbiegu okoliczności? Ach… - Zniżył głos do tego stopnia, że nie byłam pewna, , czy trafnie odgaduję co mówi – Los zawsze staje przeciwko kochankom. Nieporozumienie za nieporozumieniem. Już nigdy nie będę krytykował Romea.




- To jak mam zareagować, na to co się stało?
- Chcę, żebyś wykrzyczał mi w twarz wszystkie wyzwiska, jakie ci tylko przyjdą do głowy, w każdym języku, który znasz. Chcę, żebyś powiedział mi, że się mnie brzydzisz i chcesz mnie rzucić, a ja padnę ci do stóp i będę się czołgać, i błagać cię, żebyś został.
Westchnął.
- Wybacz, ale nie spełnię twojej prośby.
- To przynajmniej przestań mnie pocieszać. Pozwól mi cierpieć. Zasłużyłam sobie na to.
- Nie ma mowy.
Pokiwałam głową.
- Wiesz co, masz rację. Bądź dalej taki miły. Tak chyba jest jeszcze gorzej.
Czekałam na to, co powie. Jego głos przeszedł w szept:
- W odróżnieniu od Jacoba, ja potrafię być szlachetny, Bello. Nie zamierzam zmuszać cię do tego, żebyś wybierała pomiędzy nami dwoma. Chcę, żebyś była szczęśliwa. Weź ze mnie, co tylko chcesz, albo i nic, jeśli tylko taka jest twoja wola. Nie czuj się do niczego zobowiązana, kiedy będziesz podejmować decyzję.




- Spałaś mocno, nic nie przegapiłem. - Uśmiechnął się łobuzersko. - Rozmowna byłaś wcześniej.
- O nie! Co znowu wygadywałam?
Spojrzał na mnie z czułością.
- Powiedziałaś, że mnie kochasz.
- To już wiesz - przypomniałam mu, spuszczając wzrok.
- Ale zawsze miło usłyszeć.
Wtuliłam twarz w jego ramię.
- Kocham Cię - szepnęłam.
- Jesteś całym moim życiem.




- Kocham Cię. Słyszysz? Kocham Cię! Zawsze Cię kochałem i zawsze będę Cię kochał. Odkąd Cię porzuciłem nie było sekundy żebym o Tobie nie myślał. - Pokręciłam głową, jakbym nie chciała przyjąć tego wszystkiego do wiadomości.
Łzy wciąż ciekły mi ciurkiem.
- Nie wierzysz mi prawda? ... Dlaczego uwierzyłaś w kłamstwa, a nie wierzysz w prawdę?
- Zawsze trudno było mi uwierzyć, w to że kocha mnie ktoś taki jak Ty!

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Reklamy

Pozycjonowanie tanio


Reklamy

Przedszkole Zamość
www.przedszkole.bulok.info
Dla Fanów Sagi Zmierzch | Zmierzch Zmierzch ZmierzchPozycjonowanie |

Login


Reklama